historie, które nie zmieściły się do daily.art.pl

Joanna

Posted: Czerwiec 5th, 2013 | Author: | Filed under: Bez kategorii | No Comments »

Joanna była singielką i było jej z tym dobrze (swoim zajętym przyjaciółkom z satysfakcją opowiadała jak cudowna jest niezależność i posiadanie czasu dla siebie), choć coraz częściej zdarzały się chwile, kiedy czuła się samotna i coraz częściej łapała się na tym, że na ulicy przygląda się smutnym wzrokiem młodym małżeństwom z dziećmi w wózkach.

Czas mijał, a Joanna coraz bardziej tęskniła za stałym związkiem – ale jakoś ciągle nie mogła trafić na właściwego mężczyznę. Stopniowo zbrzydły jej samotnie spędzane weekendy, a czas, który miała tylko dla siebie, dłużył jej się coraz bardziej. Chodziła spać coraz wcześniej i zasypiała wtulona w poduszkę, czasami mokrą od łez.

Na szczęście jednak Joanna mogła prowadzić dialog ze swoimi ulubionymi markami na Facebooku – to zawsze poprawiało jej humor. Jej ulubionym fanpejdżem był profil Lenor Polska – zabawny, ciepły, z pięknymi zdjęciami i taki, to może zabrzmieć śmiesznie, rodzinny. Joanna lubiła czytać statusy o świeżych, puszystych ręcznikach i robieniu wielkiego prania, wyobrażała sobie wtedy, jak robi takie wielkie sobotnie pranie dla swojej rodziny i jak wszystkie ubrania pachną wiosennym zapachem niebieskiego Lenora (niebieski to był jej ulubiony, chociaż bardzo lubiła też żółty).

Podobało jej się to, że prowadzący fanpage często pytał ich, fanów, o zdanie, na przykład „Czy istnieje zazdrość o świeżość? Bądźcie szczere! Nie mówcie, że nigdy nie zapytałyście przyjaciółki o to jakiego płynu do płukania używa?  :)” (22 marca; odpisała: „Nie, to zwykle one się pytają o mój płyn do płukania :)”) albo „Jeżeli my mówimy świeżość, to Wy mówcie __________!” (6 marca; odpisała, oczywiście, „Lenor! :)”). Chociaż pytanie „Jak długo wietrzycie Waszą pościel?” z 4 kwietnia wydało jej się trochę niesmaczne, ale możliwe, że źle zrozumiała intencję autora wpisu.

No właśnie, autora. Joanna coraz częściej zastanawiała się, kto prowadzi jej ulubiony fanpage – była pewna tego, że to mężczyzna, bo raz czy dwa użył w statusie rodzaju męskiego. Nie znała go, ale była pewna, że musi to być ktoś naprawdę sympatyczny – no i niewątpliwie inteligentny. Czuła, że w jakiś dziwny sposób jest jej dość bliski.

Tymczasem Marek, który administrował fanpejdżem, także zauważył Joannę – prawie zawsze komentowała i lajkowała statusy, często jako pierwsza. To ważne, bo często trudno zdobyć właśnie ten pierwszy komentarz, potem jest już z górki. Któregoś dnia zauważył, że zmieniła avatar – wcześniej miała w nim postać ze swojej ulubionej kreskówki, teraz umieściła swoje zdjęcie. Była bardzo ładna, bardzo w typie Marka.

Marek wiedział, że nie powinien nawiązywać prywatnych znajomości z fanami administrowanych przez siebie fanpejdży, ale po kilku tygodniach uległ i wysłał jej prywatną wiadomość. Joanna była bardzo zaskoczona, ale też bardzo się ucieszyła. Imponowało jej to, że Marek odezwał się właśnie do niej. Zaczęli korespondować, najpierw tylko na Facebooku, potem mailowo, aż w końcu dała mu swój numer telefonu. Miała tremę przed pierwszą rozmową, bała się rozczarowania, ale przegadali dwie godziny. W końcu zdecydowała się z nim spotkać.


 

Joanna leży już w łóżku, a Marek przy komputerze kończy ostatni tego dnia wpis. Joanna patrzy na niego z miłością i czuje jakąś szczególną satysfakcję, że jako pierwsza poznała jutrzejszy wpis z fanpejdża Lenora.

Joanna nie zna definicji szczęścia, ale czuje, że to tutaj, to teraz – to jest naprawdę blisko.


Comments are closed.