historie, które nie zmieściły się do daily.art.pl

Karol

Posted: Sierpień 13th, 2013 | Author: | Filed under: Bez kategorii | No Comments »

Karol od zawsze chciał być copywriterem. To znaczy nie, inaczej – Karol od zawsze chciał pracować w reklamie, zatem na długo przed tym, zanim dowiedział się kim są copywriterzy. Ponieważ przestał rozwijać swoje zdolności plastyczne mniej więcej w połowie szkoły podstawowej, ta rola była dla niego jedynym wyjściem.

Karol naprawdę kochał swoją pracę – uwielbiał ten magiczny moment, kiedy w jego głowie, nie wiadomo skąd, w jakimś błysku olśnienia, pojawiały się pomysły. Kiedy zabierał się za nowe zadanie i siadał przed pustą kartką papieru czuł zawsze tę samą tremę, tę samą niepewność, chociaż był już w takiej sytuacji setki razy i pomysł zawsze się pojawiał. Proces, który odbywał się pomiędzy tymi dwoma etapami był czymś niezwykłym – dla Karola było w tym coś niemalże mistycznego, z małym dodatkiem geniuszu.

W istocie Karol był jednak fatalnym copywriterem, choć, na szczęście, zupełnie nie zdawał sobie z tego sprawy. Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, agencje reklamowe, nawet – a może przede wszystkim – te duże, znane i należące do międzynarodowych sieci, wcale nie są zainteresowane ściąganiem wyłącznie genialnych pracowników. Najczęściej zatrudnia się jeden naprawdę dobry team, który nie pracuje dla klientów i produkuje wyłącznie fikcyjne projekty na konkursy, natomiast całą resztę mało ambitnej pracy wykonują ludzie, którzy pomimo posiadania w nazwie stanowiska słowa „kreatywny” nie zrobili w całym swoim życiu czegokolwiek twórczego. Ale tacy ludzie są potrzebni – ktoś w końcu musi robić te wszystkie reklamy jogurtów i proszków do prania.

Wracając jednak do Karola – obecny rok był dla niego wyjątkowy. Miał wrażenie, że jego umysł pracuje wyjątkowo sprawnie, a jego pomysły są wyjątkowo dobre. Karol czuł, że po wielu latach pracy w końcu wchodzi do pierwszej ligi i zaczyna realnie, choć powoli, zbliżać się do realizacji swojego największego marzenia – czyli wygrania przynajmniej jednej nagrody w prestiżowym konkursie reklamowym Kreatura.

Tego dnia, wracając z pracy w zagłębiu Domaniewska do swojego domu na dalekim Gocławiu, Karol zauważył podczas dziewięćdziesięciominutowej jazdy autobusem na billboardach aż trzy reklamy ze stworzonymi przez niego hasłami. Był z nich bardzo dumny. Pierwsze z nich – „Afryka pełną Gambią” – zachęcało do wykupienia wycieczki turystycznej do Afryki, a konkretnie do – naturalnie – Gambii. Karol był bardzo zadowolony z tej zabawnej gry słów, za każdym razem, kiedy widział ten billboard, na jego twarzy pojawiał się uśmiech. Drugie hasło, dla lokalnego klienta – producenta betonu – „Beton ma wiele twarzy”. Prosty, świeży, błyskotliwy pomysł. Trzecia reklama była jedną z najodważniejszych, jaką kiedykolwiek zrobił, nie było mu łatwo namówić do niej klienta, ale ten w końcu się zgodził. Hasło „Zostań królem dżungli. Całej dżungli.” dla depilatorów Philips było jednocześnie jednym z najlepszych w jego karierze i to z nim wiązał wielkie nadzieje na zdobycie Kreatury.

Kiedy więc Karol zobaczył te trzy hasła w ciągu jednego dnia, kiedy zobaczył swoje pomysły ucieleśnione w formie pięknie zaprojektowanych billboardów, wiszących w mieście w ruchliwych miejscach, gdzie codziennie były oglądane przez dziesiątki tysięcy osób – poczuł, że wzruszenie ściska go za gardło i musiał wysiąść z autobusu trzy przystanki wcześniej żeby odetchnąć świeżym powietrzem.

Karol zdał sobie bowiem sprawę, że było warto. Dotarcie do tego punktu w karierze kosztowało go wiele – rozpad dwóch związków, wrzody żołądka, wypalanie od wielu lat prawie paczki papierosów dziennie, trochę zbyt duża skłonność do alkoholu (na swoje szczęście Karol zarabiał nadal zbyt mało, aby było go stać na uzależnienie od kokainy) – ale było tego warte. Karol czuł, że jest na szczycie – i że na ten szczyt dotarł sam, własnym talentem i ciężką pracą, dzięki wielu wyrzeczeniom. Było warto.